Zaczyna mnie to męczyć

W ciągu ostatnich dwóch miesięcy udzieliłem czterech wywiadów trzem stacjom telewizyjnym: TV Bydgoszcz, POLSAT News i Telewizji Trwam. Najbardziej zainteresowana innowacjami i projektami badawczo-rozwojowymi w regionie była zdecydowanie ta ostatnia, wywiad kręciliśmy kilka godzin. Jak się nad tym zastanowić, to ma to sens – wszystkie media katolickie mają w naszym kraju bardzo dużą liczbę odbiorców, którzy lubią słuchać o powstawaniu polskiego przemysłu z kolan, o legendarnym polskim potencjale, o uniezależnianiu się od dostaw niemieckich produktów. I ja im to wszystko daję. Z moją elokwencją, umiejętnością składania topornych inżynierskich pojęć w przyjemnie brzmiące frazesy, lejące miód na skołatane serca wielu pokoleń domorosłych patriotów, zwłaszcza przemysłowych. Mam już dopracowane pakiety informacyjne dla odpowiednich gremiów: profesorów od mechaniki, profesorów od nie-mechaniki, przypadkowych ludzi przychodzących na drzwi otwarte, czy studentów politechnik. Każda grupa ma swoje czułe struny, na których przez ostatnie lata nauczyłem się grać jak wytrawny harfista.

Piszę to wszystko oczywiście po to, żeby się pochwalić, ale nie tylko. Prawdę mówiąc, nie przewidziałem, że moje życie zawodowe doprowadzi mnie do momentu, w którym będę udzielał wywiadów po kilka razy w miesiącu. Stało się to, podobnie jak większość innych rzeczy w mojej firmie, samoistnie, siłą bezwładności. I prawdopodobnie dopóki w końcu nie palnę czegoś głupiego podczas wywiadu na żywo (na razie tylko jeden, dla TOK Fm, stres jak diabli), to pewnie nadal będzie to wszystkim odpowiadało. Jednak ta sytuacja ma jeszcze jedną, poważną konsekwencję – moja nadwaga stała się tematem publicznym.

Zaczęło się z rok temu, jeszcze za poprzedniego dyrektora. Miałem coś ważnego do załatwienia, więc wparowałem do jego gabinetu mimo spotkania, które prowadził. Wystrzeliłem „Panie dyrektorze, muszę tylko…” i zanim zdążyłem dokończyć, on zrobił to za mnie „…musi pan zacząć ćwiczyć”. Poszło na forum kilku kierowników i dyrektorów i tym samym temat mojej wagi po raz pierwszy zawitał w kuluarach firmy. Potem były różne męskie komentarze od członków zarządu, poziom humoru dopuszczalnego wśród mężczyzn o podwyższonym poziomie testosteronu. No big deal. Stałem się jednak tematem do żarcików. Nie mam nawet pretensji do autorów tych żartów (abstrahując całkowicie od tego, że jak się jest w pierwszej setce najbogatszych Polaków, to człowiekowi wolno więcej), tylko jestem zły na siebie. No ale ostatnia sytuacja już mnie naprawdę rozsierdziła. Jakieś trzy tygodnie temu udzielałem dłuższego wywiadu telewizji Trwam. Nota bene najbardziej profesjonalna ekipa ze wszystkich do tej pory, miałem nawet makijażystkę 😀 Po kilku godzinach kręcenia różnych ujęć i wypowiedzi pani redaktor podeszła i z uśmiechem powiedziała, że bardzo fajnie wyszło itd., ale muszę schudnąć, bo kamera nie wybacza. Yyyy… No jak już nawet w telewizji Trwam mi to mówią…

Tak tak… w temacie odchudzania kolejna porażka. Do rekordu zostały mi dosłownie gramy. Wczoraj rano 119,1 kg. Szkoda to nawet komentować.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Zaczyna mnie to męczyć

    • ukaszsan pisze:

      Żyję żyję, ale się tyle dzieje, że prawie zapomniałem na śmierć o tym blogu. Ale się poważnie zbieram w sobie z różnymi przemyśleniami, żeby wrócić do pisania 😀 A Ty żyjesz?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s