2

No więc po tygodniu 115,1 kg. Jest postęp. Nie będę komentował jego skali, a tym bardziej odnosił jej do wartości bezwzględnych, bo znowu wyjdzie ze sarkastyczny masochista, więc po prostu zostańmy na tym, że ubyło i to się liczy.

Analizując rzeczy, które były na plus, muszę zacząć od kilku wynalazków żywieniowych. Po pierwsze cudowna mieszanka białkowa, czyli tuńczyk w zalewie z puszki, biały twaróg z odrobiną jogurtu greckiego, poszatkowany szczypior i czerwona cebulka. Do tego sól i pieprz. Pyszne, sycące jak diabli, samo białko – idealne danie energetyczne i odchudzające, świetne 2 godziny przed jakimkolwiek sportem. Drugi wynalazek – Mozzarella w kanapkach, zamiast masła, sera, majonezu i wszelkich innych tłuszczy. Trzeci wynalazek – tatar z łososia. Może być łosoś z Lidla, byle świeży. Szatkujemy, do tego odrobina oliwy i drobno posiekanego szczypiorku z dymki. Oczywiście wkrapiamy też dużo cytryny. Plus sól i pieprz.

Minusy. Bolą mnie kurwa stawy!!! Boli jak się kładę, boli jak wstaję, boli jak ćwiczę i tylko po ćwiczeniu nie boli, bo adrenalina wytłumia ból.

Stan ducha – jest dobrze. Była oczywiście cała masa potknięć, ale nie biczuję się nimi. Chyba zaczynam być sam dla siebie lepszy.

Uwielbiam prostotę pracy fizycznej. Najbardziej to, że jest ona zaprzeczeniem złożoności życia codziennego, zawodowego, uczuciowego, rodzinnego. Nie ma w niej rywalizacji, próby sił. Każdą pracę da się wykonać, to tylko i wyłącznie kwestia czasu. Ostatnio oglądałem na YouTube filmiki o murowaniu szamotem. Kusi mnie żeby rozebrać beznadziejnie wymurowaną wędzarkę i zrobić wszystko od początku samemu. Wiem że choć murowałem w życiu tylko kilka razy, zrobiłbym to lepiej niż gość, który to zrobił kilka lat temu.

Z prac, które są w moim zasięgu, najbardziej lubię rąbać drewno. Zawsze inspirowała mnie myśl, że akurat rąbanie drewna jest taką czynnością, która naprawdę nie uległa ewolucji przez tysiące lat. Od zawsze siekiera wygląda tak samo, zmienia się najwyżej materiał, z którego jest wykonana. Ale sama czynność jest chyba tak samo pierwotna jak ogień.

Brakuje mi ognia. Dobrze że zaczyna się jesień. Lada moment pierwszy raz rozpalę piecyk w domu. Nie mogę się doczekać.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s