Dziadek łączy się z Mocą

Mojemu dziadkowi zbiera się na umieranie. Są różne symptomy, ale najważniejszy jest taki, że przestała mu smakować wódka.

Jeżeli ma się 90 lat, to naturalnym jest, że codzienności zaczyna towarzyszyć widmo śmierci. Rozważania o śmierci zaczynają kształtować sposób myślenia, a sam zainteresowany i jego otoczenie przygotowuje się na najgorsze. I choć najgorsze jest niby właśnie to „najgorsze”, to nawet nie zauważamy, że samo oczekiwanie na „najgorsze” staje się właśnie najgorsze. Bo trzeba wykupić miejsce na cmentarzu albo zastanowić się, jak poprzesuwać dotychczasowych lokatorów rodzinnej mogiły. Bo trzeba pomyśleć, co z mieszkaniem i meblami. Bo trzeba by może spróbować pościągać rodzinę w takie nadplanowe odwiedziny, które dodatkowo trzeba jeszcze uzasadnić inaczej niż w celu pożegnania się. Umieranie trzeba jednym słowem zaplanować.

Dla mnie ta cała sytuacja jest przede wszystkim irytująca. Nie lubię za bardzo mojego dziadka. Zawsze był dla mnie najbardziej ponurym, zgryźliwym i egoistycznym typem, jakiego miałem w rodzinie. Nie wiem, czy przypadkiem również jakiego znałem. Od najmłodszych lat mnie nie lubił, za to ostentacyjnie lubił mojego brata. Nie żeby mnie to jakoś styrało psychicznie, ale to mnie zastanawia po prostu – co robiłem nie tak, mając zaledwie kilka lat? Nie byłem złym dzieciakiem, a dziadka bałem się tak samo, jak wszystkie inne dzieci w rodzinie. Z drugiej strony w jakiś taki podskórny sposób szanuję tego człowieka – trzeba mieć naprawdę wyjebane na otoczenie, żeby na przykład ostentacyjnie faworyzować jedno dziecko i tyrać drugie.

To w ogóle niesamowity typ. Naprawdę nie pamiętam za bardzo niczego miłego z jego strony. Może było, ale wyparłem, choć chyba nie. Do tej pory jedyne historie i sytuacje, które go bawią, to opowieści jak pił wódkę z wszystkimi możliwymi mieszkańcami powiatu, przy czym część bohaterów tych opowieści nie przeżyła. Bo na przykład wracał dziadek z kolegą 11 km na mrozie na rowerze i jak dotarł do domu, to się zorientował, że jest sam. A kolegę znaleźli dopiero rano w polu.

Dziadek zawsze szczycił się tym, że przeżył większość swoich znajomych. Trochę jakby wygrywał jakiś wyścig i pokonywał kolejnych zawodników. Jednocześnie też wiem, że się panicznie, chyba nawet tak w kategoriach czysto dziecięcych, boi śmierci. Nie wiem tylko, czy ten lęk wynika z doświadczania przemijania, czy może raczej z jakichś jego obaw o osądzenie po śmierci.

Staram się spojrzeć na tego człowieka obiektywnie. Bardzo łatwo stwierdzić, że się kogoś nie lubi, jeśli się ma za co go nie lubić. A ja mam. Poza tym takie ostatnio mam podejście – oceniam ludzi po czynach, nie po tym co gadają albo chcieliby robić, tylko im nie wychodzi. Myślę, że mój dziadek może być przypadkiem człowieka głęboko rozczarowanego absolutnie każdym aspektem życia, któremu być może zabrakło intelektu i czyjejś heroicznej chęci, żeby mu pomóc dojść do jakichś przemyśleń/refleksji i spróbować coś zmienić w życiu. Może być też tak, że dziadek po prostu nie lubi ludzi. To by w sumie wiele tłumaczyło.

Najlepszym (bo nie moim) podsumowaniem całej tej opowieści jest chyba fakt, że babcia umierając w 1997 roku powiedziała zaufanej ciotce, że jej ostatnią wolą jest, aby w grobie w którym zostanie pochowana, nigdy nie pochowano jej męża… A ja moją babcię uważam za osobę świętą za życia.

W mojej rodzinie panuje maniera oswajania takich zjawisk komentarzami typu „dziadek chyba niedługo połączy się z Mocą”. Lubię moją rodzinę za takie głupoty 🙂

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Dziadek łączy się z Mocą

  1. emprywatna pisze:

    wspaniałe, teraz nawet ja „lubię Twoją rodzinę za takie glupoty”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s