O mijaniu się z endorfinami

Jeszcze tydzień temu powiedziałbym, że jestem z siebie cholernie dumny, biorąc pod uwagę ostatni rok. No, może ostatnie 7-8 miesięcy. Utrzymałem się na studiach, wręcz mam przyzwoite wyniki. W pracy awansowałem, nauczyłem się też mówić nawet najfajniejszym pracownikom trudne rzeczy, nawet gdy wiem, że nie będą potrafili się z krytyką uporać w konstruktywny sposób. Zreanimowałem Boba Budowniczego i oczyściłem ceglane ściany w przedpokoju. Kupiłem wreszcie cholerny bilet na Islandię! Opiekuję się naukowo dwudziestoletnim wykolejeńcem, który wychodzi dzięki mnie na prostą. Jestem z tego wszystkiego naprawdę cholernie dumny. Jestem z siebie zadowolony. Tylko, że przegapiłem w tym wszystkim moment, w którym za bardzo odkleiłem się od świata realnego, a precyzyjniej rzecz ujmując: od jego kobiecej strony. Mija prawie rok, odkąd ostatni raz byłem w związku albo podejmowałem sensowne próby bycia w związku. Czy chociażby poznania dziewczyny. Heh, zapominam się… w moim wieku powinno się chyba raczej używać określenia „kobieta”, nie „dziewczyna”. Mówiąc poetycko oddryfowałem od brzegu na krze samorealizacji i zadowolenia z siebie. W tym może i nie byłoby nic szczególnie smutnego, gdyby nie fakt, że mi przez to zaczęły umykać bardzo piękne, szczęśliwe sytuacje. Małe i duże, endorfinowe zrządzenia losu, od których w ostatnim czasie kompletnie odwykłem. Albo które wręcz przestałem dostrzegać i rozumieć. I to jednak nie jest jak z jazdą na rowerze: cieszenia się takimi chwilami da się zapomnieć.

Ja w ten weekend zapomniałem.

Opisanie mojej sytuacji pozostawiam mądrzejszym od siebie, którzy przez lata dorobili się rozmaitych spostrzeżeń na temat relacji damsko-męskich 🙂

 

O niej:

„Szczęście jest kobietą” Fryderyk Nietzsche

„Kobieta jest zaproszeniem do szczęścia” Charles Baudelaire

„Wiesz, jak można się prze­konac, czy ko­bieta jest nap­rawdę piękna? Przyj­rzyj się jej ra­no, za­raz po prze­budze­niu. Bez ma­kijażu, bez wy­myślnej fry­zury, jak ją Pan Bóg stworzył. Jeżeli jest nap­rawdę piękna, to i wte­dy będzie.” Jonathan Carroll

 

O mnie:

„Mo­je życie jest żałos­ne. Os­tatni raz byłem w ko­biecie zwie­dzając Sta­tuę Wolności.” Woody Allen

„Nie ma ko­biet niez­ro­zumiałych, są tyl­ko mężczyźni niedomyślni.” Magdalena Samozwaniec

 

P.S.

Swój dzisiejszy wpis pozwolę sobie zakończyć odezwą do wszystkich facetów, którzy kiedykolwiek natrafią na tego bloga: Panowie, w sytuacjach damsko-męskich trzeba się kierować wyłącznie instynktem i nieuzasadnioną brawurą – historia naszego gatunku pokazuje, że poza okazjonalnym dostaniem w pysk taka taktyka działa!

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „O mijaniu się z endorfinami

  1. prawie poznana dziewczyna pisze:

    zabawne… z czystej babskiej ciekawości zajrzałam do Ciebie po latach i czytam post poniekąd o sobie 😉

  2. emprywatna pisze:

    Czytam i ubolewam że tak mało piszesz….przewijając od góry do dołu zaśmiewam się i nadal myślę to co dawniej….fajnie było widzieć Cię na spływie 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s