Still here

Chciałem zacząć od napisania, że nie miałem zamiaru więcej tutaj pisać, ale to przecież nieprawda 🙂 W końcu grafomanem jest się na całe życie. Może trochę brakowało mi ostatnio weny, co wynika oczywiście z wielu różnych faktów i całej litanii usprawiedliwień, ale koniec końców nie pisałem, bo mi się nie chciało. I też prawdę mówiąc nie było o czym. Ostatnie kilka miesięcy w moim życiu upłynęło właściwie niezauważone. Jeśli miałbym wskazać w tym okresie jakieś doniosłe wydarzenie, to byłoby to chyba wypadnięcie pierwszego zęba mojego syna. Najwyraźniej człowiek już w wieku siedmiu lat się starzeje. Wow, dziwne uczucie… nie mogę sobie autentycznie przypomnieć żadnego doniosłego wydarzenia z ostatnich miesięcy. Wypadła mi plomba. Byłem na spływie i pogryzły mnie komary.

Emocjonalnie-duchowo wszedłem na nowy poziom nieokreśloności. Jeszcze trochę i środowiska naukowe będą musiały przedefiniować skalę nieokreśloności specjalnie dla mojego przypadku. Nie wiem czy jest mi dobrze, czy źle, czy jestem wesoły, czy smutny. Jak w tym kawale… nie pamiętam czy dostałem kulą między łopatki, czy łopatą między kule. Płynę z nurtem, a nurt przyspiesza. Trochę niepokoi mnie lekkie poluzowanie dyscyplinarne, które zapanowało w moim życiu. Właściwie to należy uznać, że zapanowało nad moim życiem. Rozlazłem się, całymi dniami oglądam seriale i łapię się na tym, że coraz mniej rejestruję z tego, co oglądam. Pani z pizzerii zna mnie już tak dobrze, że kończy moje zdania. W tym wszystkim są jednak też wątki humorystyczne.

Wczoraj wieczorem przyjechali do mnie rodzice z rodzicielską interwencją. Tata nakazał przyrządzenie herbaty, rozdał mamie i mnie komplet kartek i długopisów i się zaczęło. „Napisz 10 rzeczy, które kojarzą Ci się ze złotem”. Mama się prawie poryczała ze śmiechu i ten stan miał jej towarzyszyć już do końca eksperymentu. Ja napisałem „złoty ząb”, „złoty strzał” i „pierścień Saurona”. Tylko trzy, ponieważ byłem zbyt zszokowany faktem, że mój tata wkracza w świat korporacyjnego bełkotu i softskilsów, jakieś 40 lat po ich wynalezieniu i jakieś 7 lat przed swoją emeryturą. Jak się okazało, był to tylko rozrusznik intelektualny do stworzenia mapy moich problemów, skanalizowanej w taki sposób, aby wszystko sprowadziło się do tego, że muszę się zacząć odchudzać. Z czym się oczywiście zgadzam, całe życie się z tym zgadzam. W poniedziałek zgadzałem się wręcz ze szczególnym zapałem, jako że na mojej wadze pojawiło się absurdalne 113 kg. Ja oczywiście nie polemizuję z wynikiem, nie mam nawet najmniejszych wątpliwości co do jego zasadności, potrafię nawet dość dokładnie oszacować ilość świństw, które zjadłem i wypiłem w tym roku, żeby się doprowadzić do takiej patologii. Jeszcze dokładniej jestem w stanie wskazać ćwiczenia, których nie wykonałem, ilości kilometrów których nie przebiegłem itd. Tym oto sposobem od wczoraj jestem znów na diecie.

Jak by się tak głębiej przyjrzeć memu żywotowi, da się wskazać pewne zależności. Na przykład taką, że niedziela to u mnie jakiś kulminacyjny punkt tygodnia, kiedy regularnie przelewa się czara goryczy, a sumienie pęcznieje i wypluwa z siebie płomienne, wręcz fanatyczne postanowienie poprawy. I tak w niedzielę wieczorem usypiam zazwyczaj w tym dziwnym stanie, w którym opłakałem już beznadzieję mej smętnej wegetacji, a w sercu i innych narządach powoli kiełkuje nadzieja na lepsze jutro, bo jutro przecież poniedziałek, złudny bastion wszystkich ludzi, pragnących coś zmienić w życiu. Hehe… i tak co tydzień 🙂

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Still here

  1. MargoZen pisze:

    Nie przestawaj.
    Zapraszam na swojego bloga: http://uwaznezycie.blogspot.fr/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s