Północne rewolucje

Od kilku dni zbieram w sobie resztki ponurego nastroju, żeby wypluć kolejnego maila o pustce, otępieniu, tkwieniu w niebycie i innych pierdołach, ale (co bardzo znamienne) nie znajduję odpowiedniej ilości „materiału” na sklecenie całego posta. Nie ma się co oszukiwać, trzeba być literatem naprawdę grubego formatu, żeby cokolwiek więcej napisać o pustce. Ja jestem co najwyżej grafomanem i wątek pustki wyeksploatowałem do granic swoich możliwości i zasobu słownictwa. A poza tym pani Justynka kiedyś mówiła o samosprawdzających się przepowiedniach i utwierdzaniu się w durnych przekonaniach. Więc… koniec o głupotach.

Wkurwia mnie ogólne rozmemłanie, na które sobie pozwoliłem przez ostatnie miesiące. U mnie zawsze działało to wielowątkowo, jak już coś nie grało, to popuszczałem na wszystkich frontach na raz. Ale mam już dosyć tego… braku dyscypliny. Tak naprawdę sprowadza się to do świadomości, że bez życiowej dyscypliny ja po prostu utonę po uszy w swoich słabościach. A nie mogę sobie już dłużej na to pozwalać. Potrzebuję zasad, potrzebuję uregulowania, potrzebuję precyzji w tym wszystkim, co robię na co dzień.

A w tej chwili najbardziej potrzebuję sukcesu, czegoś co mnie podbuduje. Potrzebuję zadbać sam o siebie, schudnąć, zacząć sypiać jak człowiek. Muszę też odstawić fajki i alkohol, bo zauważam że wypicie pół litra w środku tygodnia przychodzi mi już zdecydowanie zbyt łatwo.

Heh, wybiła północ 🙂 Dobry moment na wywrócenie życia do góry nogami 🙂

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s