Drugie dno pustki

Próbuję w ostatnich tygodniach dojść sam ze sobą do porządku. Jest mi o tyle ciężko, że nie bardzo rozumiem na czym polega mój bałagan. To co ogólnie czuję w sobie można luźno nazwać „wybiciem z orbity”. Znowu się w sobie pozamykałem, aktywność poza pracą zredukowałem praktycznie do zera. Nie wiem oczywiście na czym to polega (ostatnio kurwa nic nie wiem na żaden temat), ale nie potrafię się wybić z marazmu. Zupełnie jakby mi to było do czegoś potrzebne. Więc siedzę w domu, słucham Trójki, czytam wciąż te same książki, piję wódkę z sąsiadem. Swoją drogą niesamowicie sobie poukładał życie rodzinne. Ja pijąc trzy razy w tygodniu mam o to sam przed sobą wyrzuty sumienia, a on potrafi to poukładać przed własnym sumieniem i jeszcze przed żoną! To jest sztuka 🙂

Wykoleiłem się, życie sobie leci na łeb na szyję, a ja siedzę na poboczu i nawet ludzi nie poznaję, tak szybko przelatują mi przed oczyma. Jedno czego jestem pewien na sto procent to fakt, że to nie jestem ja. To tkwienie w miejscu, brak energii na aktywność życiową… to nie jestem ja. Nie wiem… czuję jak pustoszeję w środku. To nie jest złe uczucie. Nie jest też dobre. Jest nijakie, zupełnie obojętne. Jak cała reszta. Trochę jak uczucie wyciszenia przy oddawaniu krwi. Spokój, bezruch, ciepły kocyk. Ze starego życia zostało mi jeszcze czekanie. Oczekiwanie na coś lepszego. Snucie wizji i dyskomfort, kiedy żadnych wizji i celów nie ma. Ale mam wrażenie, że to też niedługo zaniknie. Chuj, może właśnie tego mi potrzeba. Pokory, wyciszenia i pozbycia się ambicji.

Mój przypadek, choć dla mnie kompletnie niezrozumiały i nie dający mi spokoju, nie jest oczywiście jedyny w swoim rodzaju. Najgorsze, że w obecnej „formie” jestem łudząco podobny do mojego dziadka, człowieka który mniej więcej połowę życia spędził na emeryturze i uprzykrzaniu życia osobom w swoim otoczeniu. Można o nim tak naprawdę wiele złych rzeczy powiedzieć, ale najgorsza z nich jest taka, że jest to człowiek, który nie zrobił w życiu absolutnie nic kreatywnego i nigdy nie miał żadnych zainteresowań. To w sumie dwa określenia, którymi mógłbym opisać siebie w ostatnim czasie – zero kreatywności/zero aktywności.

To zabawne, bo z jakim specjalistą by się w tej sytuacji nie pogadało, każdy po swojemu zdefiniuje książkowe problemy i znajdzie książkowe rozwiązania. Psycholog stwierdzi depresję i zaleci terapię, psychiatra nic nie stwierdzi, ale zapisze kolorową pigułkę na zasypianie i drugą na budzenie się, ksiądz to ma całą paletę do stwierdzenia: oddalenie od łona kościoła, życie w grzechu, a do tego wisienka na torcie – opętanie przez moce nieczyste. Swoją drogą byłem w szoku, jak o tym poczytałem. Współczesne egzorcyzmy nie mają nic wspólnego z przygodami w stylu Emily Rose, są za to mocno odcięte od swoich magicznych korzeni i skoncentrowane na uwalnianiu człowieka od bardzo przyziemnych i łatwych do zdefiniowania schematów i nawyków. No tym nie mniej ciężko przecież przyjąć na spokojnie wyjaśnienia księdza, że jakiś zły duch coś tam w moim życiu miesza. Przynajmniej mi ciężko. Musiałbym najpierw po drodze zaakceptować czyjś autorytet i nie zadać sobie miliona pytań. A najlepsze jest to, że wszystkie te trzy instytucje nigdy w życiu nie doszłyby do jakichś wspólnych wniosków.

Nie wiem skąd to wszystko się wzięło. Musiało być od dawna, skoro się tak spektakularnie ze mnie teraz wylewa. Nie przypominam sobie też, żebym był tak stanowczy. Poucinałem prawie wszystkie kontakty z poprzedniej pracy, a nie było to proste. Nie potrafię jakoś racjonalnie wytłumaczyć dlaczego to zrobiłem. Po prostu… te kontakty mi cholernie ciążyły. Ludzie kojarzyli się z tamtymi wydarzeniami, z tamtymi emocjami. Odcięcie się od tego wydawało się najlepszym pomysłem. A właściwie to jedynym pomysłem…

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Drugie dno pustki

  1. MargoZen pisze:

    Jednym z wielkich paradoksów życia jest to, że samoświadomość rodzi lęk.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s