Wow, to już trzy i pół miesiąca… Nie pisałem 100 dni. Przynajmniej coś koło tego. Przyjmijmy, że okrągłe 100, będzie bardziej patetycznie.

Utknąłem. Kurwa mać, utknąłem. Nie wiem już czy jestem bardziej zdołowany, czy zły na siebie o marazm, w który sam się wpędziłem. Wiem, że takie gadanie to tylko wyraz bezsilności, który pewnie wygląda jak próba zwrócenia na siebie uwagi, ale tak jest. Zabrnąłem w ślepy zaułek i już nie mam pomysłów jak brnąć dalej.

Ciągle mam takie poczucie, że jeszcze czeka mnie coś lepszego. Jakaś niesamowita przemiana, wydarzenie, osoba albo grupa osób, aktywność, mądra książka, jakieś cholerne zrządzenie losu… nie wiem. Coś, co mnie odmieni. Otworzy mi oczy. Pozwoli mi coś odkryć. Ale póki co… tkwię w miejscu. Nic się nie zmienia. Po prostu każdego dnia dzień staje się o kilka minut krótszy.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s