Alea jacta est

Zawsze mi się wydawało, że powinno być Alea Jacta Sunt…

Przy różnych okazjach już wielokrotnie poruszałem ten wątek. Dziś wydaje mi się on bliższy, bardziej namacalny i uchwytny niż zwykle. Alkohol! To nie jest prawda, że alkohol nie rozwiązuje żadnych problemów. Oczywiście że rozwiązuje! Choćby przez oddalenie samej kwestii rozwiązywania problemu do rana.

Patrząc na ostatnie dni mogę stwierdzić, że  poza jednym wybrykiem i upadkiem do poziomu below zero, jestem z siebie dość dumny. Decyzja za decyzją, konsekwencja za konsekwencją. A wóda wódą… Wczoraj zaśnięcie kosztowało mnie jedno Tyskie i 0,7 Żołądkowej Gorzkiej na pół, dziś walnąłem 2 Paulanery, 2 jakieś białe chilijskie wina na dwóch i sączę drugie whiskey… i w ogóle nie chce mi się spać. To pewnie cena za przypieczętowanie swego losu w firmie, w której pracowało się siedem lat. Czuję jak to ze mnie schodzi, ale w taki trudny do określenia sposób. Nie jestem spięty, mam wrażenie jakby mnie to wszystko przestało dotyczyć. Najbliższe kilka dni pewnie przepiję, przeczekam. Potem może odpocznę. A od czerwca nowe życie. W każdym możliwym calu…

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Alea jacta est

  1. KilinMiSoftli pisze:

    „A od czerwca nowe życie.W każdym możliwym calu”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s