Problemu z obchodzeniem świąt w Polsce nie da się po prostu sprowadzić do obżerania się. W każdym miejscu na świecie przy różnych okazjach się żre, zresztą nie ma niczego złego w obżarciu się raz na jakiś czas. Ale RAZ! Ale nie u nas. U nas rozpoczyna się pierwszym wielkim śniadaniem, które później nie przechodzi nawet w serię posiłków, tylko po prostu trwa przez dwie czy trzy doby. I człowiek żre… momentami zwiększa intensywność, jak na stół wjedzie coś nowego, ale cały czas żre. A jak na chwile się przesyci, to zalega w fotelu, na kanapie, gdziekolwiek i zapada w pełną pobolewań drzemkę, popijając herbatę, jakby taki kubek naparu miał naprawić całe zło i sprawić, że nie będzie nas od wewnątrz rozpychała tona trawionego, fermentującego żarcia. I jeszcze zalewa człowieka totalna niemoc i senność. To się chyba bierze z jakiegoś naturalnego mechanizmu oddziedziczonego po naszych praprzodkach. Jak się miał okazję tak obeżreć w neolicie, to było naprawdę jakieś święto, sytuacja bezpieczna w każdym razie. Innymi słowy, człowiek pierwotny obżerał się do granic możliwości tylko wtedy, gdy nie był zagrożony i mógł sobie na to pozwolić. A w takich sytuacjach, mógł też sobie pozwolić na regenerujący sen. Nie wiem już, czy to gdzieś przeczytałem, czy wymyśliłem sam, ale taki mechanizm właśnie dostaliśmy od naszych dziadów: jak żremy, to nam się chce spać i nic nie robić.

Dziś rano, zanim rozpocząłem kolejną edycję mojej żywieniowej gehenny, z przyjemnością odśnieżyłem chodnik przed domem. Autentycznie dziękowałem pogodzie za śnieg i konieczność poruszania się przez głupie 15 minut.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s