Ostatni taki wpis

Zaletą, choć jednocześnie pewnie i wadą, tego bloga jest to, że czyta naprawdę wąska grupa odbiorców. Sądząc po adresach IP, uwzględniając możliwe powielenie adresów przez różne osoby, jest to nie więcej niż 10-15 osób. Prawdę mówiąc nie mam bladego pojęcia skąd taka liczba. Osobiście znam 3 osoby, o których wiem że to czytają. Z jedną z tych osób nie mam kontaktu od dobrych trzech miesięcy. Więc… bez troski o cokolwiek mogę tu śmiało pisać, co mi się podoba 🙂

Jestem wkurwiony, przybity i obolały na wszelkie możliwe sposoby. Ale przede wszystkim jest mi potwornie smutno. Dzisiejszy dzień, choć oczywiście dalej nieprzełomowy dla absolutnie nikogo oprócz mnie, uciął ostatecznie kilka moich marzeń, pragnień, ambicji. Uciął też jedną miłość, choć dalej nie bardzo wiem, w jaki sposób przestawić się na myślenie o niej w czasie przeszłym. Rozwiał też wielką iluzję, która dla absolutnie nikogo poza mną, nawet dla osób które nie wiedziały niemal o niczym, nie była żadną iluzją. Okazało się, że wszystkie rzeczy, które przez ostatnie miesiące znosiłem z benedyktyńskim spokojem w imię… sam nawet już nie wiem czego… nadziei, że to wszystko się kiedyś odmieni… wszystko to było jednak tym czym zdawało się być. Wszystkim oprócz mnie. I koniec końców nie nadawałem się nawet na bycie opcją B. Zresztą… przecież nawet nie można mieć do kogokolwiek pretensji, że Cię źle traktuje, skoro sam sobie pozwalam na bycie dla kogokolwiek opcją B. Jak się nie ma do samego siebie wystarczająco dużo szacunku, żeby to przed samym sobą w ogóle przyznać… Pewnie, nie można się teraz wszystkim biczować. To jest dorosłe życie, podejmuje się decyzje, ponosi się ryzyko, zwłaszcza przy wysokich stawkach. A przecież apetyt ma się zawsze na więcej. Po prostu myślałem, że mnie te „życiowe banały” nie dotyczą. Nie tym razem. Tym razem można śmiało wejść na całego, wiadomo, zawsze są problemy, ale… za tydzień, za miesiąc, za pół roku… Ale nie tym razem. Straciłem kobietę, którą naprawdę kocham. Nie dziś, pewnie już dawno, choć nie wiem kiedy, do mnie fakty po prostu nie docierają ewidentnie. I nie mówię tego w przypływie jakiegoś fałszywego samokrytycyzmu. Tak jest po prostu.

Nie rozumiem jeszcze do końca czemu, ale tym razem jest inaczej. Niby zatoczyłem wielkie koło, ale moje życie nie ląduje w tym samym miejscu, co rok temu. Na tą chwilę nie mam bladego pojęcia co dalej. Nic. Po prostu nic. Mogę najwyżej wrócić do roli samotnego ojca. Za dwa, trzy miesiące mogę wrócić do prawka na motocykl. Ale dziś… dziś jest znowu zimna, cholerna pustka. I nie winię za nią nikogo tym razem, to też jest różnica. Mogę winić najwyżej siebie, ale i tego nie robię. Kochałem, ryzykowałem. Nie miałem innej drogi. I niby to wszystko rozumiem, ale wiem, że gdy będę zasypiał, zawsze jak każdego wieczoru od lat, w ostatniej chwili mignie mi właśnie Ona. Tylko że tym razem pierwszy raz od wielu miesięcy ta myśl znowu kurewsko zaboli…

Nie zastanawiam się też, czy mogło być inaczej. Na pewno mogło, zawsze może. Mogłem się szybciej zmieniać, mogłem ogólnie być kimś kim nie jestem. Wiadomo. Mogłem w wyniku totalnego kataklizmu w tajnym laboratorium w Chinach zostać ostatnim mężczyzną na ziemi. I pewnie to też by niewiele zmieniło. Nie będę tego na pewno rozkminiał. Jedna z lekcji, o które jestem w życiu już bogatszy.

To pierwszy i ostatni wpis na ten temat. Mam wrażenie, że po pierwsze po trzydziestce facetowi autentycznie „nie wypada” już mieć takich przemyśleń, a po drugie boję się że jestem jedyną osobą na świecie, która tak mocno to wszystko przeżywa. Więc nie napiszę o tym już ani słowa.

Zresztą… przecież nic takiego się dziś nie stało. Może najwyżej to, że mam nową koleżankę…

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s