Bez sensownego tytułu

Kolejny dzień na liście dziwnych dni. Ale to już ostatnio norma, zaczynam się przyzwyczajać. Już sam nie wiem… ja mam chyba autentycznie problem z interpretowaniem i rozumieniem tego co ludzie do mnie mówią. Podchodzę do tego analitycznie, zapamiętuję fakty i potem się ich trzymam. Pomijając najwyraźniej przy tym całą treść między wierszami. Oprócz ukrytych treści gubię też chyba znaczenie innych rzeczy, na przykład… braku faktów. Wydawało mi się, że mam to już za sobą, ale jednak najwyraźniej nie. Ciężko zapanować nad oczekiwaniami wobec obcych ludzi, jeszcze ciężej się ich wyzbyć. Eh… pierdolę od rzeczy. Heh, stary żół Ugway powiedział, że największe nieszczęścia biorą się właśnie z oczekiwań. No… i mam 🙂

Ale żeby nie było, dzień nie upłynął bynajmniej pod znakiem samych takich ponurych klimatów. Po dwóch dniach bez mediów mam w końcu ogrzewanie i ciepłą wodę. I z całą powagą stwierdzam, że dużo czasu upłynęło, odkąd się ostatni raz tak bardzo cieszyłem z tak prozaicznej rzeczy, jak ciepła woda w kranie i płomień buchający w moim piecyku. W ogóle ostatnio się we mnie znowu budzą odruchy reformatorsko-renowacyjne. Doczyszczam akwarium. Nie odważyłem się użyć czasu dokonanego, bo żeby to akwarium faktycznie było czyste, to muszę się jeszcze trochę napracować. Nie mam na razie pomysłu, po prostu wypucuję, urządzę podłoże, napełnię wodą i niech się filtruje. Pomysły jak znam życie przyjdą z czasem. Jutro kupuję i przywiercam karnisz w sypialni, na którym zawiśnie niefortunna zasłona z Home&You. Niefortunna, bo… kobieca 🙂 Ma stonowany, filotowy kolor, piękny, gustowny wzór, jest eteryczna jak pajęczyna utkana przez pająka o bardzo wyrafinowanym wyczuciu estetyki. I zamieni moją surową sypialnię w bardzo nastrojowy haremik. Tak mi się przynajmniej na tą chwilę zdaje. Ale postanowiłem że ją zawieszę tak czy siak, przede wszystkim dlatego, żeby ruszyć na przód z urządzaniem. Przynajmniej wiem w końcu jaki karnisz chcę, a to mi spędzało najwięcej snu z powiek. Coprawda karnisz jest dopasowany do przyszłej wizji tej sypialni, ale to już zupełnie inna para kaloszy 🙂 Lubię to. Dopóki cały chce mi się mniej lub bardziej remontować, urządzać, pogłebiać i przebudowywać, dopóty wszystko jest w porządku. Taki papierek lakmusowy stanu mojej psychiki. To chyba najlepszy z możliwych stanów. Nawet jak nie wychodzą człowiekowi różne rzeczy, to jednak mimo wszystko jest ok.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s