Karkołomna wypowiedź na temat męstwa

Ło matko… aż się kurz podniósł z ostatniego posta…

Bycie męskim facetem jest w dzisiejszych czasach bardzo skomplikowane. O byciu kobiecą kobietą nie będę się nawet szczególnie wypowiadał, bo mam coraz częściej wrażenie, że do tego starczy robić trudne do wyjaśnienia/przewidzenia/zrozumienia rzeczy i przedziwnie reagować na normalne zachowania facetów. Zatem pochylmy się dziś nad tezą, która we mnie dojrzewa od dłuższego czasu: NIE DA SIĘ DZIŚ BYĆ FACETEM!

Po pierwsze bierze się to stąd, że kryteria „prawdziwego faceta” definiują baby a nie uświęcony wielowiekową tradycją wojen i przemocy porządek naturalny. Owe baby robią to przede wszystkim na łamach swoich kolorowych gazetek i neurotycznych seriali. Więc nie starczy już mieć 190 wzrostu, polować dzidą na dziki i „pachnieć delikatną nutką alkoholu, papierosów i szarego mydła”. Nie nie, dziś co sezon jest nowy zestaw cech, fasonów spodni i fryzur, którym mądra pani redaktor rzeźbi ideał mężczyzny na daną porę roku. I weź tu polemizuj, jak masz po swojej stronie tylko taką „fachową” literaturę jak CKM czy Playboy…

Po drugie jak to w przyrodzie bywa, kobiety przy tworzeniu tego swojego ideału faceta, nie zapomniały o takim dobraniu cech i przymiotów, żeby koniecznie było w nim pełno sprzeczności. Zgodnie ze swą naturą: „nie wiem o co mi chodzi, ale jak tego nie dostanę, to będę zła”. Przyjrzyjmy się temu dokładniej. Facet musi być twardy, mieć w sobie coś z macho. Czyli że co niby dokładnie? Ma być niedostępny i tajemniczy? Ale przecież przy tym ma też chętnie obejrzeć z kobietą „Seks w wielkim mieście”, „Wielkiego Gatsbiego” (super film swoją drogą…) i jeszcze najlepiej popłakać się na tych samych scenach co ona. Szukajmy dalej. Ma być niezależny. Ma promieniować na całe mieszkanie swoją stanowczością, pewnością siebie i niezłomnością. Ale oczywiście ma też przy tym wiedzieć, kiedy odpuścić, które tematy zostawić kobiecie, a przede wszystkim musi opanować biegle zaklętą sztukę lawirowania między spełnianiem swoich samczych zachcianek typu „jest środa, idę z kumplami na wódkę po siatce, jakbym zasnął na schodach przed domem, to mnie czymś nakryj” a takim kurwa umiejętnym i subtelnym odpuszczaniem owych męskich odruchów, którego kobieta nie odczyta jako oznakę słabości! I weź tu kurwa coś zrozum!!! Jeszcze najlepiej jak na sam koniec kłótni (bo to wiadomo, trzeba się pokłócić, inaczej ewidentnie facetowi nie zależy) dostaniesz na klatę nic nie znaczące (choć przecież przepełnione przedwieczną mądrością wszechświata) stwierdzenie typu: rób to, co czujesz że musisz zrobić. No… i wszystko wiadomo.

Nie chcę się zapętlić w jakieś skomlenie nad swoim losem w stylu „Baby są jakieś inne”. Świat w końcu nie jest jeszcze albo już podzielony na frakcje płciowe. Po prostu mnie to bawi. Na zakończenie wątku mała anegdota, przypowieść, czy co tam innego: każda (podkreślam każda) kobieta mówiła mi, że taniec to klucz do sukcesu w zdobywaniu kobiety, że pewność siebie w tańcu to ostateczny dowód na pewność swojej męskości i inne bzdety. Z drugiej strony mam cytaty z autorytetów, które do mnie przemawiają, jak Hemingway czy Tarantino, który stwierdził, że: „każdy facet, który tańczy z rękoma powyżej bioder, to pedał” 😀 Tak tak, powielam stereotypy, okopuję się w swojej zaściankowości i co tam jeszcze.

A już zupełnie na zakończenie definicja męstwa według Schmidta, mojego ukochanego bohatera ukochanego serialu komediowego (stawiam kolację tej pani, która pierwsza odgadnie jaki to serial):

„Troglodyckie wyobrażenie o facetach jest passe; mężczyźni są dziś za peelingiem, talerzem serów, szczerością emocjonalną i antydepresantami; oraz stylowym krojeniem papryki w piórka; może przegrywam w konkursach na męstwo z epoki przed-Clintonowskiej. Jestem światłym, pescowegetarianinem przez 90% swojego życia. Jestem Schmidt!”

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Karkołomna wypowiedź na temat męstwa

  1. mmmmmmmmm pisze:

    nie masz racji! 😀

  2. dobra wrozka pisze:

    ja rozumiem ze ty po prostu piszesz gdzies indziej i liczysz na wysokie wpływy materialne ze sprzedaży tego wiekopomnego dzieła… jak tak to spoko… w końcu nie musisz sie wcale przejmowac ze czekamy tu z wypiekami…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s