Work in progress… ciężko się wyraża pewne myśli

Tworzenie wpisów na blog idzie mi najlepiej wieczorową porą i gdy jestem pijany. Problem w tym, że okoliczności te coraz częściej sprzyjają też zasypianiu. Tak jak na początku roku regularnie nie wiedziałem co ze sobą zrobić w okolicach północy, tak teraz o tej porze albo kleją mi się oczy, albo są już zaklejone. Nie miałem też specjalnie o czym pisać. Oczywiście brak tematu na wpis nie powstrzymywał mnie do tej pory, ale jakoś… nie chciało mi się. Na szczęście ten blog czyta zbyt mało osób, żebym się musiał z tego niechcenia tłumaczyć 🙂 Wczoraj wprowadziłem swój organizm na dość wysoki poziom upicia i senności, że pojawił się nawet temat na post. Co więcej, zanim padłem jak zabity, udało mi się kilka chaotycznych słów zanotować i dziś próbuję z nich sklecić cokolwiek na blog.

Jakiś czas temu ktoś podrzucił mi kilka linków do skrótów prac jakiegoś wybitnego (udało mi się zapanować nad pokusą umieszczenia słowa wybitnego w nawiasie) socjologa, który dowodził, że sensem życia ludzkiego jest samodoskonalenie. Lektura tych fragmentów przypadła na taki moment mojego życia, w którym przypominanie sobie o potrzebie samodoskonalenia i rozwoju osobistego było jak gigantyczny, tonowy gwódź do trumny. To z kolei jasno dowodziło, że tematyka samodoskonalenia jest dla mnie ciężkim, bolesnym tematem. No… jest. Bez dwóch zdań. Odkąd pamiętam, ludzie w moim otoczeniu mówili mi, że mam talent, że jestem błyskotliwy, ale że jestem leniwy, nie wykorzystuję potencjału itd. Przez wiele lat w jakiś trudny do zrozumienia (teraz) dla mnie samego sposób, odbierałem to jako komplement. Przy czym w żadnej części, nawet tonie tych wypowiedzi nigdy nie było nuty komplementu. Tylko że dopiero dorosłe życie daje przykłady pięknych, czytelnych „rozliczeń”, które człowiekowi czarno na białym pokazują w poszczególnych dziedzinach, gdzie mógłby być (gdy się nie lenił, nie próbował iść na skróty na studiach itd., gdyby potrafił podejmować trudne decyzje a nie oddawał ich do podjęcia innym osobom), a gdzie jest teraz. Ciężko mi tak naprawdę stwierdzić jednoznacznie, że „tak, ten dysonans jest ogromny”. Może nie jest ogromny, ale jest. I tak, dla człowieka myślącego o sobie, kochającego siebie, ceniącego swoją wartość nie ma innej drogi, że osiąganie nowych poziomów doskonałości w dziedzinach życia, które go dotyczą.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s