Nie mam pomysłu na tytuł

Kochane Bravo,

Dziś waga pokazała 95,7 kg. Naczy się dalej leci dokładnie zgodnie z planem. A właśnie, bo ja swoich obliczeń nie przedstawiłem. No więc plan zakłada, że star był 21 października. Meta: 24 grudnia. To daje luźno licząc 64 dni. Jeżeli dalej luźno przyjąć, że do zrzucenia jest 13 kg, to wychodzi, że dziennie musi schodzić po 0,203 kg. Czyli wręcz wyprzedzam plan i w tym tempie na Wigilię będę rasowym anorektykiem. No nie, nie będę 😀

Wnioski póki co: jak się żre zdrowo, to można żreć całkiem sporo, ale kluczem do zrzucania czegokolwiek jest intensywny sport przynajmniej raz dziennie. Najlepiej wieczorem, z dwie godziny po ostatnim posiłku, żeby się nie musieć za bardzo koncetrować na tym co człowiekowi jeździ w przełyku. Wniosek numer dwa: unikanie jakiegokolwiek tłuszczu oprócz tłustych ryb i odrobiny oliwy serio pomaga. I nie ma bata, im mniej węglowodanów prostych, tym lepiej. Co nie zmienia faktu, że na śniadanie zjadłem kaszankę, która po prostu płwałą w oleju. Sam nie wiem, czemu ja czasem potrzebuję po prostu upokorzyć swój ukłąd trawienny takim czymś. To nawet nie jest na liście top 10 moich ulubionych potraw. Więc i wniosek numer trzy: jak ktoś ma potrzebę się nażreć, to zdecydowanie należy robić to rano.

Nie wiem kompletnie po co to piszę. To nawet nie jest jakieś uzewnętrznianie się, bo tego bloga nikt nie czyta! Tłumaczę sobie, że z tego będzie za kilka lat fajny pamiętnik, że fajnie będzie móc sobie poczytać, co się myślało. A prawda jest taka, że ja najintensywniej w życiu piszę, gdy mi jest źle. I coraz bardziej nudzi mnie moje własne pisanie. Bo ono zawsze jest mniej lub bardziej zapisem czegoś negatywnego, czarnych myśli, porażek, słabości. Nawet jak tego nie widać na pierwszy rzut oka, to to drzemie podprogowo.

Muszę się skupić na wartościach pozytywnych. No więc chudnę, wyrabiam 150-200% normy. Z aktywności fizycznej dziś było ganianie po Focusie, gra w koszykówkę i dwa wejścia po schodach do sąsiadów. No, to by było na tyle.

Cytując kogoś tam: Good night and… good luck!

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s