Zwykły raport

Jestem totalnie wykończony i naprawdę nie chce mi się dziś pisać…

Krótki update z pola bitwy: 96 kg, równo. Wszystko idzie jak ma iść, nawet momentami lepiej. Nie dam rady biegać tak często jak zakładałem, bo moje kolana i plecy odmawiają posłuszeństwa. Ale póki waga leci, jeden sport dziennie wystarczy, zwłaszcza jak wieczorem mam wystarczająco dużo energii, żeby mordować w siatkówkę.

Urządzenia Harman Kardon na żywo są ciut piękniejsze, niż na prospektach w necie i na wystawach w MediaMarkt. I to jeszcze przed rytualnym odklejeniem folijki zabezpieczającej, które nastąpi dopiero jutro, po ustawieniu sprzętu na nowej szafce. Choć nie odmówiłem sobie niewytłumaczalnej przyjemności podłączenia amplitunera do prądu i pogapienia się w tą niezwykłą gałkę… Szok. Całe jej wnętrze się po prostu świeci trupią bielą i nie ma najmniejszego śladu diod, lampek, niczego. Arcydzieło…

Coś mi się wykluwa w głowie ostatnio. Trochę na kanwie kilkudniowego podkurwienia na wszystko, trochę przez to szaleńcze tempo, które mają ostatnie dni. Trochę przez pierwszą od paru tygodni niezmarnowaną sesję looney tunes. Dziś przez kilka godzin czułem pierwszy raz spokój we łbie, zanik szaleńczej gonitwy myśli. Spróbuję kiedyś o tym napisać, ale dziś jeszcze po prostu nie wiem co 🙂

Fajny dzień…

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s