Chujnia z grzybnią, ale projekt trwa

Wariacki dzień…

Wszystko dziś robiłem „na pałę”. Z pracy wyszedłem o 5 minut za późno, potem miałem 3-minutową rozmowę z panią dyrektor w przedszkolu, potem w korku stałem o 3 minuty za długo i tak  stojąc przy kasie, spocony od trzymania 25-kilowego worka z cementem przed sobą, z dala od jednej z kilku porządnych koszul, miałem już łącznie 11 minut spóźnienia. 11 minut krócej na wylanie betonu przy resztkach światła dziennego. W dodatku sąsiada skrupuły wzięły i uprosił mnie, żebyśmy jednak nie zużywali do produkcji betonu piasku z piaskownicy dla dzieciaków. Więc jeszcze jutro muszę się pobawić w betonie. Swoją drogą, nabieram w tym wprawy. Wylałem dodatkową warstę na poprzednim fundamencie, żeby podwyższyć i tym razem idealnie wyrównałem wszystko kielnią. Niesamowity materiał ten beton. Jakby połączyć w jednej zadzwiającej substancji właściwości, kleju, magnesu, miodu i zwykłej wody. Pierdolę od rzeczy…

Update projektowy: na siłkę nie poszedłem, bo nie mam karnetu. Nie pobiegłem, bo po babraniu w betonie nie miałem siły. Ale za to na sam koniec dnia zrobiłem sobie przydługi spacer i wylądowałem w Mózgu. A dwa piwa, to nie chlanie! W Mózgu jak to w Mózgu, zawsze się człowiek nadzieje na znajomych. Uwielbiam te zazdrosne spojrzenia stałych bywalców, gdy podchodzi do mnie barman Leszek i ściska mi dłoń, jakbym był niewiadomo kim. Nowi i starzy znajomi wyciągnęli mnie na film w ramach Camera Obscura, dokument o facecie, który postanowił sobie wytatułować wszystko co się da wytatułować. Choć film był chyba bardziej o jego mamie, mieszkance Kwidzynia, która próbuje sobie to jakoś w głowie poukładać. Zresztą ciężko nawet stwierdzić do końca, o czym był.

Źle mi dziś. Zbyt wielu ludziom z mojego bliskiego otoczenia dzieje się krzywda, a ja jako Troskliwy Miś nie bardzo wiem co poradzić. Na szczęście wyrosłem już z wrednej maniery zbawiania świata. Tylko że jak się wraca do pustej chaty, to ciężko o tym nie myśleć. Wszędzie wokoło wynurzają się dobitne dowody na to, że miłość to nie wszystko, zakochanie to nie wszystko, a ludzie wolą się czaić w ukryciu oczekując na coś lepszego. Proste rzeczy robią się niepotrzebnie trudne, a trudne rzeczy stają się nierealne. I wszyscy grzecznie kładziemy się w nocy spać marząc o ideałach i snując kolorowe wizje.

Elektroniczne sumienie mówi: 96,6 kg. Aż dziw bierze jak konsekwentnie ta waga leci. Fajne i to 🙂

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s