Małe początki wielkich rzeczy

Lubię marzyć. Właściwie gorzej, lubię snuć wizje. Przez lata ten mechanizm kojarzył mi się przede wszystkim z uciekaniem od szarej rzeczywistości, ale teraz… od dłuższego czasu jest inaczej. Wizje się snują, ale i spełniają. Różne wizje, duże, małe. To nie ma znaczenia. Ważne jest, że to wszystko nie płynie już samo z siebie, tylko marzenia zamieniają się w plany, w oszczędności, wreszcie na pierwsze betonowe płyty, na czarno-grafitowe urządzenia, na szafki, ławy i zasłony, na prawko na motocykl. I muszę przyznać, że mimo marzycielskich zapędów mojego mózgu, zdecydowanie wolę planować moje wizje, niż je snuć.

Została mi jednak jedna wielka wizja, jedno niedoścignione marzenie, które mi zalega w psychice odkąd pamiętam. Bycie szczupłym. Wyobrażam sobie, jak bardzo niezrozumiała musi być taka idea dla większości normalnych ludzi. Dla mnie to jakieś zaklęte tabu. Nawet gdy potrafiłem schudnąć 25 kg to i tak nie miałem jakieś ogólnej wizji, planu na to co później. Zresztą nie ma sie co oszukiwać, ja chyba nigdy nie ważyłem tyle, ile powinienem.

Dziś rano waga pokazała nie to co miała pokazać. Bo przechlałem pół tygodnia, bo w sobotę po zajebiście pożytycznie i konstruktywnie spędzonym dniu, drinkowałem z kumplami do drugiej nad ranem. I pora to wreszcie zmienić.

W sumie to jedna z tych banalnych sytuacji w życiu, kiedy człowiek ma absolutnie wszystkie potrzebne informacje i „zasoby” wyłożone na tacy. I trzeba to wszystko tylko mądrze wykorzystać. Trzeba postawić sobie cel i go zaplanować. Jak już pewnie drodzy czytelnicy zauważyliście, nie chce mi się dziś silić na żadne wolty literackie. Chcę za to na jakiś czas zmienić charakter tego bloga. Ograniczam niniejszym popłynięte pisanie o wszystkim i o niczym, na rzecz dedykowanego, płytkiego bloga w duchu wypocin amerykańskich celebrytów, poświęconego mojemu wielkiemu planowi chudnięcia. Dziś póki co zarys ogólny. Punkty wyjścia, czyli dzisiejsze wskazanie elektronicznego sumienia: 97,2 kg. Źle, bo było już 95 kg… Ale jest jak jest. Cel: podejdziemy do tego ekonomiczno-inwestycyjnie. Cel minimum to waga dopuszczalna według prastarych, radzieckich norm, czyli wzrost minus 100. W moim przypadku: 87 kg. Dalej mamy wagę normalną wg BMI, która w moim przypadku (bez uwzględniania takich bzdur jak „mocna budowa ciała”) kończy się na 85 kg. I wreszcie waga-marzenie, czyli 82 kg. Proszę mnie nie pytać, dlaczego akurat ta liczba, ani dlaczego mam wrażenie, że dopiero przy tej wadze będę dobrze wyglądał w mojej ślicznej, taliowanej, czarnej koszuli. Heh, moja czarna koszula. Mój talizman, symbol porażek i obietnica lepszego jutra 🙂 Kupiona w sklepie z koszulami w samej stolycy, jako zwieńczenie ostatniego etapu wielkiego chudnięcia.  No i czeka cały czas aż się w końcu w nią zmieszczę. Dobra, idziemy dalej. Ramy czasowe przedsięwzięcia. Dwa miesiące, powiedzmy do Wigilii. Start dziś. Założenia dodatkowe. Hmmm… Na pewno ograniczenie bezproduktywnego chlania. Oczywiście trzeba być realistą, dlatego piszę „ograniczenie” a nie „zaprzestanie”. Więc do wigilii wprowadzam limit – maksymalnie jedno picie w tygodniu.

Dobra. Spadam do brata na działkę orać, kopać, plądrować i gwałcić. Muszę wszystko dokładnie zaplanować i rozpisać. I to dziś koniecznie. Dopóki oprócz kolejnej wizji w głowie mam wyrachowanie zabójcy i zimną determinację 🙂 Tak więc jeśli ktokolwiek to w ogóle czyta – zapraszam wieczorem w sprawie szczegółowego planu.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Małe początki wielkich rzeczy

  1. dobra wrozka pisze:

    Niebezpiecznie tak odwiadczac takie rzeczy światu…będzie cię z tego później rozliczał, chyba że to cześć planu?

    • ukaszsan pisze:

      Dobre pytanie… może nie tyle część planu, co wkalkulowane ryzyko. A już tak patrząc przez pryzmat ludzkich słabości i ułomności – dobrze mieć taki bat nad głową. Nawet jak się go sobie samemu ukręciło 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s