Detale

No więc detale. Znam siebie na tyle, żeby wiedzieć, że schudnięcie do ustalonej wagi w takim czasie jest jak najbardziej możliwe. Znam siebie też na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że to raczej trudne przedsięwzięcie. Można by pójść na łatwiznę i przejść na Dukana, słaniać się przez dwa miesiące na nogach na siatkówce i koszykówce, a potem odrobić 10 kg przez same święta. Więc… no tak nie będziemy robić. Sztuka chudnięcia polega między innymi na tym, że trzeba się nie podpalać drobnymi sukcesami, ani nie zrażać małymi porażkami. Heh… „Z pamiętników Tarzana” 🙂 Kluczem jest plan i trzymanie się go. No więc mój plan jest następujący:

Poniedziałek: odpoczywam. Wynika to z kwetii organizacyjnych, bo mam u siebie synka i nic oprócz czynności „okołosportowych” nie wchodzi w rachubę. Można wyjść na podwórko i pokopać w piłę, można ewentualnie pójść na basen do Solca, ale to oczywiście nie ma nic wspólnego z pływaniem, tylko taplaniem, tłuczeniem się w wodzie i marznięciem w kolejce do zjazdu z rury.

Wtorek: rano przed pracą bieg. Dwa kółka po dzielnicy, każde po 2400 metrów, razem prawie 5 km. Bieg przerywany trzema odcinkami specjalnymi (150 m) marszu, łapania oddechu i wkurwiania się na siebie, że można się doprowadzić do takiego braku kondyncji. A! I dres muszę kupić porządnie wyglądający, bo te moje bawełnianie portki to dramat. Po południu po 18 siłka.

Środa: rano bieg wg utartego scenariusza. O 19 siatka.

Czwartek: rano bieg. O 20 koszykówka.

Piątek: rano bieg. O 20 siatkówka. Tu się może sporadycznie zmienić plan na jakieś chlanie, bo inaczej znajomych potracę 😀 Poza tym siatkówka to według niezależnych źródeł tylko forma rekreacji a nie sport prawdziwy.

Sobota: rano bieg. Rano niestety nie może ewoluować w kierunku „południe”, bo od 9 mam korepetycje. Po południu siłka. Nienawidzę chodzenia na siłownię… ale inne niezależne źródła twierdzą, że z czasem to ewoluuje w kierunku monotonnego uzależnienia. Liczę na to z całego serca.

Niedziela: o 9 basen, a potem przejmuję mojego Żuka.

Założenia dietetyczne. Przede wszystkim zaczynam robić regularnie zakupy. Na szczęście w Lidlach i Biedronkach można wreszcie kupić mieszanki sałat, rukoli, a nawet liście świeżego szpinaku, co mi znacznie ułatwi proces zdrowego żywienia. No więc śniadania pozostają w firmowej stołówce, na śniadanie wolno zjeść, bo to najważniejszy posiłek w ciągu dnia. Potem jakaś porcja twarożku z rzodkiewką i szczypiorkiem, tyle chyba będzie mi się chciało przygotowywać. Na obiad do firmowej stołówki pójść już nie wolno, bo polska myśl kuchenna sprowadza się tam do zasady, że wszystko dobrze smakuje, jak sięto odpowiednio długo smaży w głębokim tłuszczu. Co swoją drogą jest najprawdziwszą prawdą 😀 Na obiad więc trzeba będzie przygotowywać sobie sałątkę. Jak się znam będzie to miks białkowo-warzywny. Ale to dobry posiłek, mało kalorii, długo się trawi. Czwarty posiłek to obiado-kolacja przed 18. Tu już raczej tradycyjnie pójdę w kierunku moich sławetnych rozwiązań z zakresu żywienia wielodziennego, czyli kupujesz kilogram mielonego indyka, pieczarki, papryki, cukinię, cebulę, czosnek. Wrzucasz wszystko do jednego gara i dusisz, żeby kolor złapało i dało się pogryźć, następnie całość zalewasz zmiksowanymi pomidorami bez skórki. I oczywiście tona przypraw. Majeranek, oregano, bazylia, pieprz, pieprz cayenne i mieszanka przypraw greckich. I taki „gulasz” przygotowany nawet bez odrobiny tłuszczu (proszę mi wierzyć, to naprawdę jest pyszne)  będę sobie odgrzewał z połową woreczka niedogotowanej kaszy gryczanej. Kaszy nie dogotowuję z dwóch względów. Po pierwsze niecierpię rozgotowanych, miękkich rzeczy, a po drugie niedogotowana ma więcej błonnika, słabiej się trawi i przelatuje przez człowieka jak tornado.

Z założeń dodatkowych, raczej utrudniających odchudzanie, dokładamy rzucanie palenia 1. listopada. Trzeba. Kategorycznie, nieodwołalnie, do samego końca.

Nie robiłem tego do tej pory, ale też do tej pory ten blog miał ultraszufladowy charakter. No więc… zapraszam do komentowania. Tylko bez słodziaków w stylu „trzymam kciuki” plizzzz…

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s