Dziesięć żeliwnych prętów, a chińska mistyka

Wiedziałem! Gdy kilka lat temu pomagałem znajomemu przy rozbiórce pieca, wiedziałem! Choć wszystko było poprzepalane na wylot, pordzewiałe, choć do wykorzystania nadawały się tylko żeliwne żerdzie na których się pali płomień. Wiedziałem, że warto je po coś wziąć! Ha! Hahahahaha! I teraz wreszcie wszystko ma sens. Jak w jakimś chińskim przysłowiu, w którym nikt nigdy nie wie o co chodzi, a jednak nagle po latach wszystko w jednej chwili staje się jasne. „Usiądź na brzegi rzeki i czekaj cierpliwie, aż ciało twojego wroga samo do ciebie przypłynie”. No można snuć domysły o co chodziło autorowi. Ale dla mnie właśnie nastał dzień, że siedziałem sobie na brzegu rzeki, a ciało mojego wroga samo do mnie przypłynęło 😀

Żerdzie wykorzystam do tego, do czego je 150 lat temu jakiś kowal wykłuł – zrobię na nich palenisko prowadzące do wędzarki. Tak, zgadza się, to brzmi troszkę absurdalnie, ale to są wszystko głęboko przemyślane, a nawet przeleżałe plany. Więc zanim wyjaśnię jak dokładnie będzie wyglądała moja wędzarka, słowo wstępu na temat genezy tego pomysłu. Otóż ja proszę Państwa jestem wnukiem rzeźnika, czy raczej masaża, co zresztą nie ma akurat znaczenia. Miałoby, gdybym miał opisać kilka traum z dzieciństwa, jak rechot grupy podpitych mężczyzn na widok wykrwawiającej się maciory w oczach pięciolatka… Ale na szczęście od tego mam panią Justynkę i moje Looney Tunes 😀 Nigdy się jakoś specjalnie nie jarałem mięsami i przetworami mięsnymi, dopóki sam nie zacząłem zaopatrywać lodówki, nie zacząłem szukać dobrej kiełbasy itd. I wtedy nagle zamarznięte kiełby dziadkowe na dnie chłodziarki u rodziców zaczęły zupełnie inaczej smakować. Jak się do tego obejrzy kilka filmów o konserwantach, aspartamie i firmach takich jak Monsanto, to człowiek z jeszcze większym dystansem ogląda wystawki w działach z mięsnym. A przecież to wszystko takie proste, wszystkie składniki w zasięgu ręki. Kupujesz mięcho, wrzucasz przyprawy do młynka, wędzisz trzy godziny i wsio. Oczywiście w rzeczywistości nie ma w tym nic prostego i na każdym kroku można wiele spieprzyć. Dla mnie najważniejsze znaczenie mają w tym wszystkim przesłanki nostalgiczne – dziadek, choć trzeba mu oddać że jest twardy, wiecznie żyć nie będzie. Więc przyszło mi do głowy, że miło by było gdyby ktoś na tym łez padole pociągnął jego tradycję, żeby przepis na najlepszą kiełbachę świata przetrwał. Oczywiście, gdy powiedziałem mu pierwszy raz o swoim pomyśle, spojrzał mi głęboko w oczy i po długiej chwili milczenia stwierdzł: „ale przecież w Gzeli można kupić”. Nie wiem, może po prostu są ludzie, którzy takich metafizycznych głupot nie rozmieją, może jak będę miał 90 lat, to też będę inaczej patrzył, ale na tą chwilę pociągnięcie kilkupokoleniowej tradycji wydaje mi się naprawdę fajnym motywem pobocznym w życiu. Zwłaszcza że póki co nie mam specjalnie motywów przewodnich. A może po prostu ja się źle biorę do wyszukiwania motywów przewodnich.

No więc wędzarka stanie w rogu ogrodu, między tujami a krzakiem jakiejś nie do końca jasnej proweniencji. Chyba nasturcji. Będzie dość mocno zamaskowana roślinnością i przede wszystkim nie będzie niemal w ogóle przypominać tradycyjnej wędzarki. Troszkę dlatego, że będę ją robił zupełnie sam z pomocą pana, który potrafi murować, ale nie wędzarki. A troszkę dlatego, żę te wszystkie wędzarki na googlach to lipa i cepelia aż żal dupę ściska. To tyle póki co. Szczegóły autorskiego projektu z dziką fradją opublikuję już za dwa tygodnie. Czyli na chwilę przed pierwszym uroczystym kiełbasowaniem 🙂 Mam dziwne przeczucie, że ze dwa dni będę po tym trzeźwiał…

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Dziesięć żeliwnych prętów, a chińska mistyka

  1. dobra wrozka pisze:

    Publika domaga się bardziej oryginalnych wątków bo o tym jakoś już gdzieś czytała.
    Kolorowych.

  2. mmmmmmmmm. pisze:

    sam jesteś nasturcja!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s