Radosna lekkość bytu

No… i obudziłem się po drugiej stronie lustra 🙂

Od rana borykam się z w pełni zasłużonym kacem, ale jest ok, na swój sposób wręcz lekko i zabawnie. Pierwsze godziny były bardzo ciężkie, zwłaszcza że od 11 rano prowadziłem korepetycje z angielskiego i choć mądre przysłowie uczy, że „na kaca praca”, to przypuszczam, że jego autor nie miał na myśli pracy intelektualnej 😀 Ale przebrnąłem, czy raczej wybrnąłem, choć po lekkości prowadzenia bujnej konwersacji wczorajszego wieczora nie pozostał nawet ślad. I weź tu teraz tłumacz zawiłości prowadzenia księgowości po angielsku. Po południu, wciąż jeszcze nieco blady i zagubiony, przywdziałem mój bawełniany dresik, ubrałem najgorsze buty i po raz kolejny wbiłem się w ogród. Choć odkąd wykarczowałem rezerwat półtorametrowych ostów, do ogrodu można już niemal swobodnie wchodzić. W najważniejszym punkcie rozrasta się potężna irga. To bodaj jedyna „ozdobna” roślina, której nie przeszkadzał przez lata totalny brak uwagi i podlewania z mojej strony, ani traktowanie jej przez okoliczne koty jako wiosenne miejsce miłosnych schadzek i jesienną kuwetę. Irga… co to w ogóle za nazwa?! Samo brzmienie tego słowa wskazuje, że ktoś kto nazwę wymyślił, nie miał zbyt miłych skojarzeń z tą rośliną. Każdego roku mam nadzieję, że nie przeżyje kolejnej zimy, a ona każdej wiosny odradza się większa i bujniejsza, jakby mnie chciała jeszcze bardziej zirytować. Wchodząc dziś do ogrodu miałem bardzo mocne postanowienie, że ją wytnę. Byłem w 100% przekonany, że tego właśnie chcę, choć wszystkie (dosłownie wszystkie) osoby, które mają na temat mojej irgi jakiekolwiek zdanie, uważają ją za coś ładnego. Byłem gotów ją wyciąć! I nawet zacząłem, jedna uschła gałąź, potem druga, trzecia… i tak jakoś ogołociłem ją z tych wszystkich szaro-brązowych, szpetnych elementów i stwierdziłem, że jednak jest ładna 😀 I mi kamień z serca spadł, że nie muszę się już borykać z tym rozdzierającym dylematem „słuchać innych, czy zrobić po swojemu”. Teraz, w ramach karmicznej sprawiedliwości, moja śliczna, przystrzyżona irga powinna mi na złość uschnąć.

Ogólnie stwierdzam, że zabawa w ogrodnika to nie-je-bajka.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s