Lepiej być znanym pijakiem, niż anonimowym alkoholikiem…

Ok. Po wielu żartach na ten temat i po kilku interwencjach bardziej „na serio” czuję, że muszę się rozprawić z pewnym tematem. Ja chyba serio za dużo piję 😀

Biorąc pod uwagę, że w zeszłą sobotę zdychałem z bólu brzucha w szpitalu, cały ostatni tydzień powinien był upłynąć pod znakiem prewencyjnych kleików ryżowych i gorzkiej herbaty. A tym czasem, od poniedziałku włącznie każdego dnia piłem. Nie zawsze były to spektakularne picia w duchu drugiej klasy liceum, ale takie też się trafiały. Dziś rano mój organizm się wreszcie poddał i gdy o dziewiątej obudziłem się przetasowany po zmieszaniu czterech różnych win poprzedniego wieczoru, wiedziałem już że niedziela będzie stracona. Ale zdobyłem się jednak na zrobienie czegoś konstruktywnego dziś – wszedłem na konto bankowe, zestawiłem transakcje płatności dla mojego ulubionego monopolowego na Chodkiewicza (ul. Chodkiewicza w okolicy Komendy głównej policji to prawdziwe zagłębie monopolowe, nawet w skali Bydgoszczy) i wyszło, że od początku roku wydałem w nim, płacąc kartą, ponad 1100 PLN. Ciężko w sumie ocenić, czy to duża czy mała kwota. Daje to ponad 4 PLN na dobę. Choć to przecież nie jedyny sklep, w którym się kupowało alko 😀 Uprzedzając wszelkie wredne, sarkastyczne komentarze, nie, nie jestem z siebie dumny. Zaistniałą sytuację zrzucam na karb miłosnych zawodów, kobiet które mnie porzuciły i faktu, że utrzymywanie relacji towarzyskich w Polsce nie jest zwyczajnie możliwe bez podkładu alkoholowego. The way I see it, mam do wyboru: pogrążyć się w pogodzeniu z samotnością i psychoanalitycznym przestrajaniu swojego myślenia na niezależność od związku albo bawić się, nie izolować od ludzi, tworzyć sytuacje, z których potencjalnie mogą wyniknąć jakiekolwiek zmiany. Fakt faktem, jedyną zmianą do której może doprowadzić picie z kumplami we własnym domu, może być co najwyżej marskość wątroby. Heh, z kolei może dzięki temu poznam jakąś fajną pielęgniarkę albo Thirteen na oddziale transplantologii…

Ten nasz monopol to w ogóle fajne, przyjemne miejsce. Wiadomo, zawsze człowiek nawiązuje jakąś intymną relację z miejscem, w którym się tak regularnie bywa. Eh… jak dziś pamiętam dzień, w którym w końcu pani ekspedientka zdjęła niefortunną tabliczkę z informacją, że osobom nietrzeźwym alkoholu się nie sprzedaje… w końcu w monopolowych nie powinno być miejsca na hipokryzję 😀 To jest zresztą bardzo ciekawy punkt. W godzinach wieczornych nigdy nie ma w nim tłoku, kolejki, ale też nie pamiętam sytuacji, żeby w sklepie nie było ani jednego klienta. W sumie bardzo ciekawy przypadek ilustrujący prawo wielkich liczb.

Właśnie przeczytałem, że w ramach nagonki na Korę przeprowadzono sondaż, z którego wynika między innymi, że ponad połowa Polaków uważa, iż alkohol jest groźniejszy niż marihuana. Tej połowie Polaków doradzam prosty test: jednego dnia proszę wypić pół litra wódki, innego proszę spalić małego jointa. Następnie proszę ponownie wziąć udział w sondażu… Cholera, my Polacy mamy genetycznie zakodowaną pobłażliwość dla alkoholu, dla nas nawet woda mineralna jest chyba groźniejsza od wódki. Wódka jest dobra na przeziębienia, nieżyty gardła, na ból głowy, z pieprzem pomaga na żółądek… Cholera, nawet na kaca jest dobra! I milion innych bzdur. Tak, wiem, trochę obłudnie brzmi w świetle tego co napisałem 😀 Jestem mężczyzną, którym targają namiętności i sprzeczności 😀

W moim piciu, które nadal roboczo traktuję jako picie towarzyskie, doszedłem do punktu, w którym właściwie nie robi mi większej różnicy, co piję. Nie widzę w tym w sumie niczego szczególnie niepokojącego, nie mam bynajmniej zamiaru robić z siebie dżentelmena o wyrafinowanym podniebieniu. Heh, już sobie wyobrażam komentarze kumpli do tego zdania 😀

Zmierzam właściwie do jednego. Tydzień wk38 dedykuję pozytywnym zmianom w moim życiu (w ramach szerokiej akcji samodoskonalenia) i w związku z tym nie będę pił! Tzn. może nie tak ostro zaraz, po pierwsze przyjmijmy że tydzień trwa od poniedziałku rano, do piątkowego popołudnia i przysługuje mi w tym czasie jedno odstępstwo, bo na wtorek jestem już w sumie umówiony 😀

Wszystkie osoby, które pod wpływem mojego pisania doszły do jakichś ponurych wniosków na swój temat, żegnam mądrym cytatem z operetki „Zemsta nietoperza”:

„Jeśli Ci się przypomniało, że się zapomniałeś, to zapomnij, że Ci się przypomniało”.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s